Drukuj

Tym razem w internetowym klubie podróżnika o kraju,  w którym można zwiedzić najmniej, bo junta wojskowa nie wpuszcza turystów we wszystkie miejsca. Państwo, które zmaga się z tragicznymi wydarzeniami z najnowszej historii, w którym już chyba hobbistycznie rząd przenosi stolicę kraju co jakiś czas w inne miejsce. Birma albo Mjanma, bo z nazwą kraju też są problemy,  teoretycznie Mjanma, ale według miejscowych... zależy kogo się zapyta.   

Nie wiem czy tak wygląda wystrój tradycyjnej kuchni birmańskiej, ale takie kuchnie na świeżym powietrzu widziałam. To jest akurat kuchnia przy szkole podstawowej w mieście Hpa-an. 
 
Jak w wielu krajach Azji również i w Birmie jedzenie podawane jest w małych miseczkach na środku stołu (maty), osobno każdy dostaje swoją miseczkę z ryżem, do której każdy dodaje sobie ulubione składniki. Główną zasadą jest aby nie przesuwać do siebie miseczek dla wszystkich, gdyż jest to największy nietakt.  
 
W Birmie świątynie również są umieszczone w okazałych jaskiniach, oczywiście do takich miejsc również obowiązuje nakaz ściągania butów (podłoga wybetonowana jest tylko przy wejściu).
 
Birma jest pełna buddyjskich świątyń i złotych pagód (wieża służąca do przechowywania relikwii), niektóre mieszczą się w dość trudno dostępnych miejscach. Na zdjęciu pagoda na skale, do której prowadzą bardzo strome schody.  
 
Stupy, pagody i świątynie w mieście Bagan, w którym średnia temperatura sięga prawie 50 stopni Celsjusza, a teren dookoła z zabytkowymi świątyniami zajmuje ponad 100 kilometrów.  
 
Najstarsze świątynie w strefie archeologicznej w Baganie pochodzą z XII wieku.
 
Bagan znajduje się w aktywnej strefie trzęsienia ziemi, ostatnie z 2016 r. zniszczyło ponad 400 budynków i uszkodziło setki kolejnych.
 
Tradycyjny birmański makijaż, w którym chodzą kobiety, mężczyźni i dzieci.  Thanaka, jej zadaniem jest ochrona przed promieniami słonecznymi. Wytwarza się ją z drzewa lub korzeni Thanaki, przez pocieranie o zwilżony kamień z rowkiem wypełnionym wodą.Uzyskany w ten sposób kosmetyk nakłada się na twarz. Birmańczycy nie tylko smarują twarze, kosmetyk nakładają również na stopy czy ręce, thanaka prócz ochrony przed słońcem ma również działanie oczyszczające. 
 
Miasto, a właściwie strefę archeologiczną najlepiej zwiedza się na wynajętych skuterach, albo rowerach.
 
Wnętrze jednej ze świątyń na terenie Baganu. 
 
W świątyniach nie tylko można zobaczyć malowidła ścienne, ale również wiele posągów Buddy. 
 
Przydomowa wytwórnia birmańskich cygar. Panie zawijają tytoń w liście kukurydzy.  
 
W Azji trzeba się przyzwyczaić do tego, że jeśli coś wygląda mało stabilnie, tak naprawdę stabilne jest. 
 
Widok na tzw. pływającą wioskę, na której życie toczy się normalnym trybem, jakby stała twardo na ziemi, mieszkańcy nawet hodują świnie, kaczki i kury.  
 
Ogrody należące do mieszkańców pływającej wioski. Na zdjęciu grządki pomidorów. 
 
W Azji południowo-wschodniej nadal żywa jest tradycja tkania materiałów, nie tylko w zakładach, ale również i prywatnych domach. Na zdjęciu mężczyzna w tradycyjnym birmańskim ubraniu tzw. longyi. 
 Kobiety z tzw. plemienia długich szyj. Plemię Karen jest jedną z najbardziej licznych grup etnicznych Birmy. Kobiety obręcze noszą na szyi, rękach i nogach. Sama obręcz na szyi może ważyć więcej niż 10 kg. Plemię Karen kojarzone jest również z Tajlandią, w której organizowane są specjalne wycieczki zorganizowane, by zobaczyć ich wioskę. W rzeczywistości jednak, plemię Karen w Tajlandii umieszczone jest w czymś na kształt obozu dla uchodźców i pełni rolę atrakcji turystycznej.
 
Ciekawostki:
 
W 2006 roku Birmę nawiedził cyklon Nargis, ówczesna władza zablokowała wszelką pomoc międzynarodową, junta wojskowa konfiskowała wszelkie transporty z pomocą dla poszkodowanych. Prawdziwa liczba ofiar cyklonu oraz zmarłych poprzez działania rządu nigdy nie będzie znana.   

 

Szafranowa Rewolucja - w 2007 w Birmie z  dnia na dzień, kilkukrotnie podrożało absolutnie wszystko. Z tego powodu na ulice wychodziły protesty, a złapani protestujący znikali bez śladu. W końcu w kraju zaczęli protestować pokojowi mnisi, którzy w Birmie są uznawani za nietykalnych, obdarzeni ogromnym szacunkiem i czcią, a naruszenie nietykalności mnicha uchodzi w Birmie za niedopuszczalne. Po aresztowaniach mnichów, wojskowa junta została „przeklęta” . Mnisi w ramach protestu łamania prawa przez juntę maszerowali przez wiele dni przez miasto Rangun  (Yangon), dołączali się do nich cywile, mnichów karmiono i chroniono, tłumy rosły, stawały się coraz śmielsze, żądano uwolnienia więźniów politycznych. Do Rangunu nadjechały konwoje wojskowe, zmasakrowano mnichów, mniszki, strzelano do protestujących, przeprowadzono naloty w klasztorach, uwięziono setki ludzi. Zwykle pełen mnichów Rangun zrobił się pusty, mnisi w szkarłacie zniknęli z ulic. Junta wojskowa wyjaśniła, że nietykalność dla tych ludzi nie istniała, bo to nie byli prawdziwi mnisi.

 

Nazwa Birmy została oficjalnie zmieniona na „Republika Związku Myanmar” przez rządzącą juntę wojskową w 1989 roku. Zmiana ta została odrzucona przez wiele rządów światowych z powodu niechlujnej historii wojny domowej i łamania praw człowieka przez juntę. Chociaż dyplomaci i rządy niegdyś okazywały dezaprobatę, trzymając się starej nazwy Birmy, to jednak to się zmieniło. Wybory w 2015 roku pomogły otworzyć stosunki międzynarodowe i turystykę, czyniąc nazwę „Mjanma” bardziej akceptowalną.

 

Kiedy miejscowi chcą zwrócić uwagę kelnera, wydają „całujący” dźwięk.

 

Najpopularniejszą używka w Birmie jest betel.  Głównymi składnikami używki są liście pieprzu betelowego, orzechy betelowe, mleko wapienne lub pokruszone muszle małży. Do poprawy smaku mogą być dodawane np. goździki, kardamon, gałka muszkatołowa, anyż, kokos. Dawniej twierdzono, że żucie betelu ma działanie orzeźwiające, lekko pobudzające i lecznicze – zabija pasożyty a jedynym ubocznym (estetycznym) skutkiem zażywania betelu jest barwienie zębów na czarno, a śliny na czerwono. Betel jest również bardzo rakotwórczy.  

 
 
Książki o Birmie godne polecenia: 
 
Marek Rabij - Najważniejszy wrzesień świata: kronika niezauważonego ludobójstwa na Rohingach 
Grzegorz Stern - Borderline. Dwanaście podróży do Birmy
Gustaw Herling-Grudziński - Podróż do Burmy. Dziennik
Nadrzędna kategoria: Aktualności
Odsłony: 166